Przejdź do głównej zawartości

SŁOWO i pozytywne synonimy


Wybieraj słowo lub krótkie grupy słów, które niosą pozytywny przekaz. Niczym ogarnięty twórczym szałem copywriter, twórz chwytliwe dla Ciebie "slogany". Poszerzaj swój skarbiec słów o synonimy. Wzbogacaj zasoby w oparciu o literaturę. Czytaj papierowe książki. Ciesz oczy oryginalnymi ilustracjami, grafikami, czcionkami, doborem kolorów i czymkolwiek co przyjdzie ci na myśl. Doświadczaj zapachu, faktury papieru, okładki, tego jak światło odbija się na kartkach. Niektóre potrafią iskrzyć w słońcu. Pamiętaj o zadbaniu o wygodną pozycję i prawidłowym oświetleniu.

Wymyśl własne pozytywne słowo lub wpisz w wyszukiwarkę synonimów słowo. Przejrzyj listę. Zapamiętaj najbardziej "poruszający cię" synonim.
Wyłącz sprzęt.
Porozmyślaj nad tym słowem przez 5 minut.
Stwórz zdania, afirmację lub formułę.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

CIAŁO

Zapanuj nad swoim ciałem. Uzyskaj stan wyciszenia, który sprzyja tworzeniu i utrwalaniu pozytywnych myśli, słów i obrazów. Zacznij od przyjęcia wygodnej pozycji, spowolnij oddech, skup myśli jednej neutralnej rzeczy, miłym kolorze lub pozytywnym słowie. Wsłuchaj się w ciszę. Przeznacz na to 5 minut.

WYOSTRZ ZMYSŁY

Przeżywaj w pełni każdą chwilę.  Rozejrzyj się.  Wsłuchaj się.  Zaobserwuj szczegół, wychwyć dźwięk.  Każda chwila ma w sobie coś niepowtarzalnego. Odbierz nowe wrażenia.  Wyłącz sprzęt.  Uruchom zmysły.
Zombifikacja dzieci. O pladze  s martfonów. autor Karolina Lewestam  - (ur. 1979), ma doktorat Boston University z filozofii, którą wykłada na Uniwersytecie Warszawskim. Publicystka i felietonistka „Dziennika Gazety Prawnej”, trzykrotnie nominowana do nagrody Grand Press. Esej ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika "Pismo. Magazyn opinii" (09/2019) pod tytułem  Zombie w błękitnej poświacie, czyli o dzieciach i smartfonach . Dzieci i nastolatki od kilku lat coraz rzadziej wychodzą z domów i coraz częściej wpadają w depresję. Co się stało? W społecznym krajobrazie zaszła tylko jedna radykalna zmiana: smartfon na dobre trafił pod strzechy. Scena z codzienności wzięta: odwożę syna i jego kolegę na dwunaste urodziny znajomego chłopca ze szkoły. Obaj nieletni mają smartfony. Mój syn, który zna swoją matkę już lat jedenaście, trzyma naszpikowany kontrolującymi aplikacjami telefon w plecaku, żeby jej niepotrzebnie nie drażnić. Kolega zaś – nazwijmy go...